13.05.2014 (wtorek)
"Ekologia- wybór przyszłości", rozdział pierwszy.
Przyszedł czas na podejście pierwsze,rozdział o nazwie: "Zamiast wstępu, czyli jak powstała ta książka i dla kogo"
Autorka na samym początku, w dość lekki i żartobliwy sposób wprowadza nas w tematykę opisując o czym mniej więcej będzie dana książka. Z pewnym dystansem do sprawy, aczkolwiek zarysowaniem powagi sytuacji zarazem chcę nas uświadomić jak ruszyć się za środowisko.
Nie będzie to książka ze sztywnymi wiadomościami, przydatnymi bądź nie, które nadają się do "wkucia".
Najlepszym sposobem na dobrą książkę są informacje tak zawarte, co to po przeczytaniu ich nakłonią nas do refleksji i głębszych oraz dłuższych zastanowień nad przeczytaną treścią.
Autorka uprzedza, że nie posiada wiedzy na wszystkie tematy, a strony, które zapisuje poświęcone są jedynie informacją, które sama przeczytała, zbadała w laboratorium lub terenie, czego dowiedziała się od różnych, mądrych ludzi.
Odwołuje się do całościowego poglądu świata przyrodniczego, społecznego oraz technicznego.
W ładny sposób tłumaczy, iż relacja ze środowiskiem, nie może być wrzucona do jednego worka. Powinna obejmować różne dziedziny nauk, jak np.filozofia, chemia, religia, biologia.
Książka ma na celu obudzić w nas poczucie wzięcia odpowiedzialności za naszą Ziemię.
Książka pisana z myślą o osobie, która posiada przeciętna wiedze o świecie (a przedział wiekowy może okazać się w takim przypadku różny). Człowiek ten zdobędzie aktualne wiadomości o najważniejszych zjawiskach ekologicznych, jak i stanie środowiska. Dowie się również jak żyć bezpiecznie i w zgodzie z przyrodą.
"Ekologia- wybór przyszłości" została napisana przy pomocy przyjaciół autorki z SOŚ, a weryfikację tekstu prowadziła wspólnie z Izą Brodacką. Jednak to wspólne dziecko wielu osób, które jak mawia autorka zgadzają się, że szansą na przetrwanie jest respektowanie praw przyrody.
Czytając podręcznik mamy okazję na własną interpretację. Nie zostaje tu nic narzucone, czytelnik sam stwierdza, czy ekologia to wybór przyszłości.
Mimo, że jestem po przeczytaniu dopiero pierwszego rozdziału, zakładam, iż czeka mnie zrozumiałe przedstawienie ważnych informacji, rozbudzenie moich emocji. Przecież wszystko to gra o wielką stawkę!
wtorek, 13 maja 2014
13.05.2014 (wtorek)
"Ocenianie umiejętności praktycznych..."
W tekście mogliśmy zapoznać się z krótką, aczkolwiek treściwą charakterystyką rzeczywistości z jaką mamy do czynienia w szkołach, na lekcjach. Przybliżone nam zostały różne podejścia kryterium oceniania przez: Anthonego Nitko, R. Fitzpatrica i E. J. Morrisona, a także Richarda Shavelsona i Marii Ruiz-Primo.
Wiem już, że największą uwagę trzeba zwrócić na fakt czym jest zadanie praktyczne, które stanowi narzędzie do diagnozowania poziomu osiągnięć uczniów w dziedzinie umiejętności praktycznych.
Pani Iwona zobrazowała nam przykład pomiaru umiejętności praktycznych za pomocą zadań praktycznych o różnym poziomie symulacji oraz formie próby pracy.
Przytoczone zostały dwa przykłady; dwa różne testy, które badały umiejętności uczniów klas V-IV.
1. "szkolna wycieczka" przeprowadzony w klasie, rozwiązywany samodzielnie przez uczniów
2. "łowcy nagród" przeprowadzony w terenie, rozwiązywany w grupach homogenicznych, ustalonych na podstawie zbliżonych osiągnięć z testu pierwszego
Pomysł pierwszy opierał się na planowaniu fikcyjnej wycieczki rowerowej, której trasa obejmowała część ze Szklaku Orlich Gniazd, a dzieci miały zastanowić się nad ciekawymi pomysłami, które można zrealizować podczas takiej wycieczki.
Dzięki zadaniu, dzieci zaczerpną informacji na temat: grup skał, zabytków w Polsce, wybranych miejsc historycznych oraz ich lokalizacji na mapie. Pobudzą wyobraźnię graficzną.
Najmniejszym problemem był dobór przyrządów do obserwacji przyrodniczych. Do tych trudniejszych zaliczają się badania, które sprawdzają umiejętności planowania samych doświadczeń, a także praca z mapami (prawidłowego odczytu) i rozpoznawanie organizmów wg klucza.

Do wglądu autorka udostępniła nam tabelę dzięki, której sprawdzić możemy: średnie wyniki w procentach, łatwość zadań, moc różnicującą oraz frakcje opuszczeń.
Test drugi wydawać się mógł uczniom o tyle ciekawszy, gdyż nie dość, iż przeprowadzany poza szkołą, na świeżym powietrzu (a dzieci lubią mieć okazję "oderwać" się od szkolnej ławki), to na zakończenie czekała je nagroda. Zabawa ta oferuje bardo szeroki zakres umiejętności, jaki można przy niej zyskać.
Zadaniem, które stwarzało najwięcej trudności był pomiar zjawisk przyrodniczych przy użyciu narządów, natomiast trochę łatwiejsze okazało się badanie środowiska za pomocą metod, które były raczej proste.

Na sam koniec, uczniowie otrzymywali dwie oceny, za pracę indywidualną i zbiorową.
Podsumowaniem badań autorki jest zestawienie zalet i wad obu testów.
"Szkolna wycieczka" to sprawdzenie umiejętności uczniów w postaci pracy indywidualnej, którą przyrównać możemy do formy zwykłego sprawdzianu. Wyposażenie, które jest nam potrzebne do przeprowadzenia testu nie odbiega dużo od normy, a i też jeden nauczyciel z łatwością go przeprowadzi. Czas jaki uczniowie potrzebują nie różni się od tradycyjnych 45 minut lekcyjnych. Takie sprawdzenie wiedzy mile zaskoczyło dzieci. Wiadomo jednak, że czasami koszty mogą wydawać się trochę większe niż przy "zwyczajnym sprawdzianie", bądź niektórzy jednak nie wyrobili się z czasem albo co ważne trudność oceniania wiąże się z treścią zadania i forma udzielania odp. i ona zbliżona do trudności punktowania zadań otwartych w teście pisemnym jak stwierdza sama autorka. Mimo wszystkich wad, które pojawiły się przy "Szkolnej wycieczce" będąc w przyszłości nauczycielką, z przyjemnością pokusiłabym się o taką formę sprawdzenia umiejętności.
Pomysł "Łowcy nagród" pochwalić się może podobnymi zaletami co w pierwszym teście, jednak tutaj moim zdaniem dużym plusem jest zamysł pracy grupowej, przez co uczniowie razem z kolegami wspólnie odkrywali nową wiedzę, co za tym idzie każdy z nich miał swoje indywidualne doświadczenia i przemyślenia, którymi mógł podzielić się z reszta załogi, a wiąże się to z napływem jeszcze więcej informacji do każdego ucznia. Negatywami mogły wydawać się większe przygotowania ze strony nauczyciela, a i też sam w pojedynkę może mieć większe trudności z opanowaniem wszystkich grup na terenie poza szkolnym. Z racji, że prace w grupach, nie ma mowy o ocenie jednostkowej.
Jak najbardziej stawiam na takie ocenianie. Myślę, że dobrym pomysłem jest wprowadzanie nietypowych zadań sprawdzających. Są one bardziej kreatywne, ciekawe i otwarte na samego ucznia. Dzieci w przypadku innowacyjnego pomiaru umiejętności przyrodniczych mogą namacalnie sprawdzać obiekty, łączyć się z przyrodą. W taki sposób jest im łatwiej przyswoić wiedzę. To bardzo proste, zależy tylko od pomysłowości i chęci nauczyciela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)